Szkolenie dla nauczycieli, które naprawdę wchodzi do klasy (a nie kończy się na certyfikacie)
Większość szkoleń dla nauczycieli kończy się na certyfikacie i nic nie zmienia. Oto co wyróżnia szkolenie dla nauczycieli, które wchodzi do praktyki.
BK Bartosz Kozakiewicz Nauka o uczeniu się Na tej stronieSobota rano albo cały dzień w sali zamiast w klasie, dojazd na drugi koniec miasta, na koniec certyfikat i wspólne zdjęcie. A trzy tygodnie później na lekcji nie zmienia się nic. Prawie każdy nauczyciel zna ten scenariusz, i nie chodzi o to, że nie chce się rozwijać. Chce. Rzecz w tym, jak te szkolenia są zbudowane i dostarczane: o stałej porze, której nie da się przesunąć, za pieniądze, których w budżecie zwykle brakuje, i bez niczego, do czego można by wrócić później, we własnym tempie. Liczy się to, co dzieje się po certyfikacie, a większość szkoleń kończy się dokładnie tam, gdzie powinna dopiero zaczynać.
Widać to też w liczbach. W badaniu OECD TALIS czterech na pięciu nauczycieli (82%) mówi, że doskonalenie zawodowe pomaga w ich pracy, a jednocześnie prawie dwóch na pięciu (38%) uważa, że nie ma dla nich sensownej oferty (OECD, TALIS 2018). Chcą się rozwijać. Dostają coś, co nie trafia.
I te bariery też widać w danych, i są dokładnie takie, jak w życiu. W tym samym badaniu OECD TALIS nauczyciele jako największe przeszkody w doskonaleniu wymieniają kolizję z grafikiem pracy (54%), koszt szkolenia (45%) i zwykły brak czasu (37%) (OECD, TALIS 2018). Częściej blokuje więc forma niż treść. Musisz być w konkretnym miejscu o konkretnej godzinie, zapłacić, a potem i tak nie masz jak usiąść do tego jeszcze raz w momencie, który akurat pasuje tobie.
W skrócie. Większość szkoleń dla nauczycieli nie zmienia lekcji z dwóch powodów. Forma: stała pora, koszt i dojazd, a potem nic, do czego dałoby się wrócić we własnym tempie. Konstrukcja: jednorazowo, biernie, bez powtórek i bez transferu do konkretnej lekcji. To, co naprawdę zostaje, jest zbudowane na nauce o uczeniu się (aktywne przypominanie, rozłożenie w czasie, follow-up po kilku tygodniach) i jest pod ręką wtedy i w tym tempie, które pasuje nauczycielowi, najlepiej z jego własnych materiałów.
Dlaczego większość szkoleń dla nauczycieli nic nie zmienia
Format jest zwykle ten sam. Jeden dzień, ktoś mówi ze slajdów, ty słuchasz, na koniec dostajesz papier. Potem wracasz do dwudziestu kilku uczniów i dzwonka co 45 minut, a pomysł z sali nie ma jak przejechać do najbliższego poniedziałku. Nie dlatego, że był zły. Dlatego, że nic go tam nie dowiozło.
Psują to trzy rzeczy naraz:
- Jednorazowość. Cała treść w jednym bloku, a potem cisza. Wtedy wynik na sali wygląda świetnie, bo materiał masz tuż przed oczami. Miesiąc później zostaje mgła.
- Brak follow-upu. Nikt do ciebie nie wraca, nie pyta, jak poszło z tą jedną metodą na lekcji, nie pomaga poprawić. Certyfikat ląduje w segregatorze, którego nikt już nie otwiera ;)
- Oderwanie od praktyki. Ogólne hasła zamiast twojego przedmiotu, twojego etapu i twoich realnych uczniów. Trudno przełożyć „aktywizujcie uczniów" na wtorkową lekcję ułamków w klasie, gdzie połowa dzieci nie zjadła śniadania.
Zwróć uwagę, że żadna z tych wad nie dotyczy jakości prowadzącego. Możesz mieć najlepszego trenera w województwie i tak wyjść z pustymi rękami, jeśli konstrukcja wygląda tak: dużo treści naraz, a potem cisza. Sam efekt sali potrafi mylić. Czujesz, że rozumiesz, bo materiał jest tuż przed tobą, a to poczucie znajomości bierzemy za umiejętność odtworzenia go później na zimno. To dwie różne rzeczy, i rozjeżdżają się dokładnie wtedy, gdy przestajesz mieć slajd przed oczami.
Nie jest to moja prywatna teoria. Przegląd 35 rzetelnych badań, który zrobili Linda Darling-Hammond, Maria Hyler i Madelyn Gardner, pokazał, że szkolenia realnie zmieniające praktykę nauczania i wyniki uczniów miały wspólne cechy, a jedną z ważniejszych było rozłożenie ich w czasie zamiast ściśnięcia w jedno popołudnie (Learning Policy Institute, 2017). Jednorazowy warsztat rzadko cokolwiek rusza, a powód leży po stronie tego, jak działa pamięć i nawyk. Bez powtórzeń rozłożonych na tygodnie nowa metoda nie zdąży się utrwalić, zanim wróci stara rutyna.
Co odróżnia szkolenie, które zostaje
Tu wchodzi nauka o uczeniu się, i dobra wiadomość jest taka, że nie są to domysły. To jedne z najlepiej sprawdzonych wyników w psychologii poznawczej, a dotyczą tak samo twoich uczniów, jak i ciebie na szkoleniu.
Przypominanie zamiast oglądania
Pamięć wzmacnia się wtedy, gdy wyciągasz coś z głowy. Samo ponowne oglądanie tego samego materiału robi znacznie mniej. W badaniu z 2006 roku Henry Roediger i Jeffrey Karpicke dali studentom fragmenty tekstu, a potem jedni czytali je ponownie, a drudzy robili krótki test z przypominania (Psychological Science, 2006). Pięć minut później lepiej wypadli ci od ponownego czytania, jakieś 81% wobec 75%. Tydzień później wszystko się odwróciło: grupa testowana pamiętała około 56%, a grupa od czytania tylko około 42%.
Przeczytaj to jeszcze raz. Ludzie, którzy robili rzecz sprawiającą wrażenie mniej produktywnej, po tygodniu pamiętali znacznie więcej. To samo dzieje się na szkoleniu. Jeśli przez sześć godzin tylko słuchasz i kiwasz głową, materiał wejdzie i zniknie. Jeśli musisz coś przywołać, zaprojektować własną wersję ćwiczenia, wytłumaczyć koledze, zaczyna zostawać. Ten sam mechanizm opisałem szerzej przy okazji tego, dlaczego pracownicy zapominają szkolenia.
Rozłożenie w czasie
Weź tę samą liczbę godzin i rozłóż je na kilka spotkań zamiast wtłoczyć w jeden dzień, a zapamiętasz więcej. Bez dodatkowego czasu, po prostu lepiej rozstawionego. To efekt rozłożenia w czasie, a stoi za nim ogromny materiał dowodowy. Synteza Nicholasa Cepedy i współpracowników objęła 317 eksperymentów z 184 artykułów i pokazała, że praktyka rozproszona bije skumulowaną w długim przypominaniu (Psychological Bulletin, 2006).
Dla szkoleń wniosek jest bezlitosny. Sierpniowa rada pedagogiczna, na której w dwa dni przerabia się cały rok, to podręcznikowy przepis na zapominanie. To samo rozbite na krótkie powtórki we wrześniu, październiku i listopadzie zostaje o wiele mocniej.
Transfer i follow-up
Cały sens jest w tym, czy wiedza dotarła do lekcji. Zrozumienie na sali to dopiero pierwszy krok, i to najłatwiejszy. Właśnie dlatego przegląd Learning Policy Institute wskazuje na cechy takie jak skupienie na konkretnej treści, aktywne uczenie się dorosłych, wsparcie mentora czy trenera, przestrzeń na informację zwrotną i refleksję oraz wystarczająco długi czas trwania. Wszystkie one służą jednemu: żeby wiedza z sali zamieniła się na inne zachowanie w klasie. Szkolenie bez tego mostu to wykład, po którym każdy wraca do starych nawyków.
W praktyce transfer wygląda banalnie i dlatego łatwo go pominąć. To zaplanowany moment, w którym siadasz i przerabiasz nowy pomysł na konkretny fragment swojej najbliższej lekcji, próbujesz go na żywo, a potem ktoś pyta cię, jak poszło, i pomaga poprawić. Trzy zdania na kartce zamiast całej metodyki. Bez tego kroku nawet dobra idea zostaje w notatkach, a notatki lądują tam, gdzie certyfikat.
Jak wybrać szkolenie dla nauczycieli
Kiedy patrzę na ofertę, sprawdzam kilka konkretów. Dobre szkolenie dla nauczycieli ma ciąg dalszy: kontakt po kilku tygodniach w formie konsultacji, obserwacji lekcji albo krótkiego zadania do wykonania i omówienia, zamiast urwać się w chwili, gdy gasną światła na sali. Wymaga, żebyś coś zrobił, czyli przećwiczył metodę, zaprojektował fragment własnej lekcji i dostał informację zwrotną, bo mózg utrwala to, co musisz sam przywołać. Jest osadzone w twojej robocie, w twoim przedmiocie i etapie edukacyjnym, z przykładami, które da się jutro przenieść do klasy. I kończy się planem, nie papierem: wychodzisz z jedną albo dwiema rzeczami, które wdrożysz w najbliższy poniedziałek, i wiesz, jak sprawdzić, czy zadziałały.
Są też czerwone flagi, które każą mi się zatrzymać:
- „Jeden dzień, certyfikat gwarantowany." Certyfikat jako główny produkt to sygnał, że reszta jest dodatkiem.
- Zero kontaktu po zakończeniu i zero sposobu, żeby wrócić do materiału.
- Sukces mierzony frekwencją i ankietą zadowolenia zamiast zmianą w klasie. Zadowolenie z sali i trwała nauka potrafią iść w przeciwne strony.
- Treść tak ogólna, że pasuje do każdego przedmiotu, czyli do żadnego naprawdę.
Online, rada pedagogiczna, doskonalenie zawodowe: co, kiedy i dla kogo
Nie ma jednego dobrego formatu, jest dobór do celu. Szkolenia online sprawdzają się, gdy każdy uczy się we własnym tempie i wraca do materiału po fakcie. Ich pułapka to bierne klikanie „dalej" bez żadnego przypominania, więc szukaj takich, które wymuszają aktywność i mają powtórki rozłożone w czasie. Samo wideo do odhaczenia niewiele zmienia.
Szkolenia dla całej rady pedagogicznej są mocne, kiedy chcesz wprowadzić jedną metodę spójnie w całej szkole. Ludzie robią to samo, wspierają się, łatwiej o transfer. Ich ryzyko znasz: sierpniowe odbębnienie „bo trzeba". Jeśli takie spotkanie ma sens, potraktuj je jako początek, z powtórką i omówieniem w trakcie roku.
Dłuższe doskonalenie zawodowe nauczycieli i wieloetapowe kursy dla nauczycieli dają najwięcej, gdy z góry mają wbudowany transfer: zadania między spotkaniami, obserwacje, wracanie do tych samych umiejętności. Jeśli szukasz szybkiej techniki, spokojnie starczy krótszy format online. Jeśli chcesz zmienić sposób, w jaki uczysz, potrzebujesz czegoś rozłożonego na tygodnie. To pisałem także w tekście o tym, jak uczyć się szybciej z AI: tempo bierze się z rozstawienia i przypominania. Godziny wciśnięte w jeden dzień dają najmniej.
Mam jeden prosty test przy wyborze formatu. Jeśli po jego zakończeniu nie zmieni się nic w tym, co realnie robisz na lekcji, to był wykład, choćby w papierach nazywał się szkoleniem. A jeśli już wiesz, że chcesz coś konkretnego wdrożyć, następne pytanie brzmi: kto i kiedy do tego wróci. Formaty, które nie mają odpowiedzi na to pytanie, poznasz po tym, że sprzedają głównie certyfikat.
Zrób własne: zamień swoje materiały w interaktywny kurs z tutorem
Jest jeszcze jedna droga, którą lubię najbardziej, bo daje ci kontrolę. Zamiast szukać gotowego szkolenia, które pasuje do wszystkich, robisz własne z materiału, który już masz.
Tak działa Uncoursed. Dajesz mu swoje pliki: scenariusze lekcji, notatki, PDF-y, fragment podstawy programowej. On zamienia to w pełny interaktywny kurs plus learning buddy’ego, który odpowiada wyłącznie z twojej treści i podaje źródło zamiast zmyślać. Do tego dostajesz fiszki, powtórki rozłożone w czasie, quizy z egzaminem na koniec i certyfikat. Czyli dokładnie te elementy, o których cała ta nauka o uczeniu się mówi, że decydują o zapamiętaniu, tylko że wbudowane od razu, a nie doklejane ręcznie.
Widzę dwa naturalne zastosowania. Pierwsze: dla uczniów, gdzie twój materiał staje się kursem, do którego wracają, przypominają sobie i sprawdzają się między lekcjami. Drugie: jako doskonalenie zawodowe nauczycieli wewnątrz szkoły, gdzie rada pedagogiczna dostaje własny kurs z procedury, nowej metody albo zmiany w prawie, z learning buddym, który odpowie na pytania o północy przed pierwszym dniem. W obu przypadkach szkolenie nie kończy się na certyfikacie, bo materiał zostaje żywy i pod ręką.
Jest jeszcze jedna praktyczna zaleta: materiał zostaje twój i aktualny. Zmienia się podstawa albo procedura, wrzucasz nową wersję, kurs się przebudowuje, a learning buddy odpowiada już z niej. Nie czekasz na kolejny termin szkolenia zewnętrznego, który i tak wypadnie w najgorszym możliwym tygodniu roku. I nie płacisz za to, żeby ktoś z zewnątrz uczył twojej własnej szkoły o twoich własnych zasadach. Żywy prowadzący dalej ma sens tam, gdzie jest naprawdę potrzebny. Uncoursed zdejmuje za to z głowy tę robotę, którą i tak nikt nie ma czasu robić ręcznie: napisanie pytań, ułożenie powtórek i pilnowanie, żeby ludzie do materiału wrócili.
Na koniec
Cała ta nauka o uczeniu się sprowadza się do jednej zmiany pytania. Zamiast „czy szkolenie było fajne" lepiej pytać „co ludzie nadal potrafią zrobić miesiąc później". Na pierwsze odpowiesz od razu. Na drugie dopiero za kilka miesięcy, na kolejnej lekcji.
Więc pytanie do ciebie, całkiem szczere: kiedy ostatnio jakieś szkolenie zmieniło coś w twój zwykły wtorek, i co takiego w nim było, że akurat to zostało?
Czytaj dalej
Wdrożenie · 8 min Jak skrócić czas do produktywności nowych pracowników (bez dodawania kolejnych kursów)Nauka o uczeniu się · 9 min Dlaczego pracownicy zapominają większość szkoleń (i jak temu zaradzić) Jeden e-mail tygodniowoNowe wpisy prosto na twoją skrzynkę.
Nauka o pamięci, notatki produktowe i okazjonalne opinie o stanie nauki online.